Ulubione blogi

Brak notek na ulubionych blogach.

Pierwszy dzień Świąt RAZEM

Tak właśnie, dzwoni, odbieram. ” Wyjdziesz ? ” , „Nie mogę mam dziś gości a może Ty do mnie przyjedziesz ? ” , ” Nie wiem zastanowie sie i dam Ci znać” I przyjechaaaaaaaaaaaaaaał! Pierwszy raz do mnie! Posiedzielismy chwile w pokoju, po czym poszłiśy do reszty gości. Poznał rodziców, dalszą rodzine, wspolnie siedzielismy, smialismy sie, oczywiscie nie obylo sie bez „kieliszka”.

Pewnie zapytacie czy rodzice wiedzą że to Kleryk. Owszem, wiedza, dlaczego mieli by nie wiedzieć. A więc posiedzielismy troche z rodzina moja po czym poszlismy do mojego pokoju. We trojkę obejrzelismy film, potem zostalismy sami… i BYLO CUDOWNIE.  Jedynie trezba bylo nasluchiwac czy nikt nie idzie…. Oglądalismy potem horror, w końcu oboje usnelismy u mnie w pokoju na łóżku , ok 4 rano przebudziłam się wziełam koc i GO przykrylam. Polozylam sie obok niego i wziełam drug koc. Cudownie bylo sie do niego przytulic i poczuc jego zapach. Przebudzilismy sie po 6 rano, zebrał sie i ruszył do domu. ok 6: 40 napisal mi „Dojechalem, wszytsko ok. Śpij dobrze ”

A rano ? wstałam, poszłam do salonu gdzie rodzice juz siedzieli. Zapytali o której pojechał a więć mowie o ktorej. Myślalam że będą mieli pretensje ze razem spalismy w jednym pokoju. Ale nie…. Było pięknie! Musimy częściej tak!

 

Ps. Tak dla waszego potwierdzenia  -  ON jest KLERYKIEM i u mnie w domu wszyscy o tym wiedzą. Pozdrawiam i idę dalej się lenić w łóżku!

Cudowna….

Wczoraj napisałam do niego. Odpisał że jest u rodziny i ze sie odezwie. Dziś nudna niedziela. Sama w domu, wstała ok 13. Zjadłam i chodziłam w piżamie. W końcu myślę, nie no tak nie może być wstań ubierz się, zrób makijaż. Jak postanowiłam tak zrobiłam, i strzał w 10! Po paru minutach dzwoni mój telefon. ON!!!! „Cześć, co tam ? Masz czas ?” ufufufufu ” Siedzę sama w domu, pewnie że mam” – „to tam gdzie ostatnio ?” – „okej, tylko się ogarnę i jadę” – ” do zobaczenia” A więc dokończyłam makijaż, użyłam ulubionych perfum i wyszłam z domu.
Dojechałam na umówione miejsce, wysiadam z auta. On również. Biała koszula, okulary… Ja dres, koszulka, adidasy.
„Jak Ty ładnie wyglądasz” -powiedziałam całując go w usta. ” Ty również” – odpowiedzial po czym jego rece zaczeły wędrować po moich plecach. Znów pachnę NIM, to jest jak uzależnienie z którym nie potrafię walczyć. Uwielbiam słyszeć to jego „jestes cudowna” wymiękam wtedy…. A tak poza, to tak, było cudownie… Teraz byle do Bożego Narodzenia. Bo On dziś wraca do sem.

przypadek, spotkanie, seks.

Nie długo będzie miał wolne od Sem, myslę że się odezwie… A ja ? Co mam wtedy robić ?                                                                                              Nie potrafię wejść w związek, normalny związek. I to mnie niszczy że zamykam się na normalnych facetów. Co gorsza mam tego świadomość. Ale nie potrafię, nie chcę.

Uwielbiam ten stan kiedy po spotkaniu z Nim, na moim ciele czuć zapach Hugo Boss Energise. To tak kręci, tak podnieca. Tak bardzo przywołuje Jego.  Zatapiam się w tym zapachu, i wtedy tęsknie.

Ktoś napisał w komentarzu -  Jak długo to trwa ?

Wszystko zaczęło się przypadkowo. Czerwiec 2013. Byłam na święceniach i On mnie zauważył. Tak bo On jest w sem. I napisal, wgl Go nie skojarzyłam.Ale później przypomnienie, szybka weryfikacja tamtejszego dnia. Faktycznie, stał koło mnie w tej Katedrze. Gdyby nie odezwał się sam, raczej bym na Niego uwagi sama nie zwróciła. Potem nasze pierwsze spotkanie. Jezioro poza miastem, słońce, bliskość, i wszystko się tak oto potoczyło. I tak trwa do dziś. Jaki On jest ? Około 180 wzrostu, blodynek, w oczach tzw kurwiki, które co gorsza cholernie kręcą. Przystojny, i ten uśmiech. A ja ? Zwykła dziewczyna która pracuje, ma swoją pasje, włosy brązowe do pasa, blada cera. Lat 20pare. Wplątana w COŚ dziwnego, co jest moją tajemnicą. „Nadal cie chyba troszke kręcę ” -  pytanie z jego ust. Błądzę , gubię się. Nie mam tchu. Żyję, jeszcze żyję. Chcę Go już zobaczyć. Po prostu chcę.

Jak wygląda nasze spotkanie ?

Kiedy jest poza sem, kiedy ma wolne. Sms ” co robisz, wychodzisz? ” A ja wtedy bije się sama ze sobą. Nie powinnam. Jednak nie daje rady. Odpowiedź brzmi ” mam, gdzie i o której”. Wtedy wsiadam w moje auto i jadę. Do niego. Na miejsce spotkania.  Wita mnie buziakiem, kiedy jedziemy trzyma mnie za rękę, bądź za nogę. I wtedy już jestem Jego. Stajemy. Papieros, czasami sięgnie jakąś „trawkę”. Tak jesteśmy czasami nie grzeczni. Wysiadamy z auta, bądź nie. Rozmawiamy, co u mnie co u Niego. Przytula. Dotyka moich włosów. Ustami przesuwa po moich ustach, po policzku po szyjii, karku. Dreszcze przechodzą po całym ciele. I narasta namiętność, której tak bardzo oboje jesteśmy spragnieni. Spragnieni bliskości. Drugiego ciała. I hamulce puszczają, zapomina się o świecie, nie liczy sie wtedy zupełnie nic. On rozbiera mnie, a ja Jego. I nie potrafię inaczej. A dalej możecie sie już domyślić.

 

Idę spać, jutro lekarz znowu mnie czeka. A tak poza tym to cierpię chyba jeszcze na bezsenność. Proszki wyciszają, ale nie ułatwiają zasypiania. Czyli nie jest dobrze. A Wam, miłego czytania :)

Pale papierosa i patrze w Twoje oczy, myslac ze to pieklo w mojej glowie nigdy sie nie skonczy.

Znów toczę walkę, zabijając siebie. Jesienna depresja, a może jeszcze coś gorszego. Ponure wieczory, dom praca i tak w kółko. A On gdzieś obok. A obok Niego gdzieś JA. Zagubiona, coraz bardziej zagubiona w tym wszystkim. Półtora roku. Nie wiem czy mam dość czy nie dosyt. Nie wiem co jest we mnie. Ale zabijam w sobie poczucie winy, wrażliwość, sumienie…. Tak właśnie jest. Tak bardzo chciałabym żyć NORMALNIE. Ale czy można żyć normalnie trwając w takim czymś ? Myślę że jeśli kiedyś to się zakończy, będzie mi ciężko pokochać. Miłość ? A co to jest ? Czy miłością jest jechać w środku nocy do Niego, być w Jego ramionach, czuć Jego oddech na karku, pocałunki na ciele ? Czy miłością można nazwać wzrok który przeszywa na wskroś ? Albo gdy moje palce dotykają Jego blond włosów ? Lub gdy On delikatnie zdejmuje ze mnie koszulę na której zostaje Jego zapach na długi czas. Często mam tak , że  wracam do domu w nocy, kładę się na łóżku a na ciele czuję Jego perfumy.

To się wszystko ze sobą nie zgadza, gryzie się, nie pasuje do siebie. Ja działająca we wspólnocie, 20-parolatka. Przykład, ideał, tak uważają inni. Dwie twarze. Która to ta prawdziwa JA ? Ta która idzie i mówi młodzieży o tym jak Bóg Nas Kocha? Jaki jest wspaniały i wielki. Ta która czyta Pismo Święte ? Czy ta która się z Nim spotyka… Nie wiem….

Jest pewien X. który wie o wszystkim, zna mnie bardzo dobrze. Chce mi pomóc, a ja za każdym razem obiecuje my że się nie będę z Nim spotykała , a potem łamię dane mu słowo. Idę do niego do spowiedzi, mowie mu ze seks, ze pożądanie, że żałuję. Trwam w tym jakiś czas, a potem znowu…. i tak w kółko… Powinnam znowu iśc do spowiedzi…. Ale znowu wyznam mu to samo…. Nie wiem… Czekam, na lepszy czas, na lepszy moment, na odwagę. A może powiedzieć prosto z mostu, ratuj mnie bo tone w tym wszystkim. Boję się….

Tak bardzo chcę walczyć ze sobą a tak bardzo jestem bezsilna….

02:39 -  idę spać, choć i tak nie zasnę…. Jutro praca.

Jezu, a Ty wybaczysz mi ?

 

 

będę czekała na Ciebie w piekle, bo tam przecież nasze miejsce jest…

Walczyłam sama ze sobą, myślałam że rekolekcje pomogą mi się uwolnić, że spowiedź pomoże.  Jakże błędne myślenie…..

- Słuchaj, przecież seks jest dla ludzi.

- Jesteś cudowna….

Nadal spotkania,  raz odmówilam, ale nie potrafię. Chcę Go. I to jest najgorsze… ” Chyba Cie jeszcze kręcę troszkę” No ba,  nawet nie troszkę…. I to jest najgorsze.  Tak wiem, to złe. Oboje powinniśmy sobie zdać sprawe z tego, ale….  ja jestem sama, jemu to nie przeszkadza….. Nie wiem.  Nic sie nie zmieniło. Uwielbiam Jego blond włosy, usmiech i to Jego ” jestes cudowna”. Pożądanie ? Tak, to nami kieruje… Co w tym złego, że dwoje młodych ludzi robią to na co maja ochote ? Ostatnio ktoś mnie zapytał, a to że jest w Sem nie przeszkadza mu ? Myślę że nie… wie co robi, jest dorosły wie jakie moga być konsekwencje. Nie umiem z tym walczyć…..